Cześć. Ostatnio zaczęłam pisać nowego bloga. Tego narazie opuszczam. Może jeszcze kiedyś dodam coś tu ale wątpię. Zapraszam na opowieść o miłości, muzyce i przyjaźni
http://music-friendship-love.blogspot.com/?m=0
JEST PROLOG! ZAPRASZAM! ;)
Mam nadzieję że będzie się podobać. Do zobaczenia.
***********
Jennifer
środa, 22 lipca 2015
niedziela, 26 kwietnia 2015
Wykreślanka
Wygrał numer 5
Dajcie komentarze pod ostatnim postem. Proszę. Wtedy być może szybciej pojawi się rozdział.Jennifer ;-*
środa, 15 kwietnia 2015
Jednorazówka TĘSKNIĘ
Dlaczego świat jest taki okrutny? Zabiera osoby ci bliskie, które kochałeś od dziecka? Z którymi się wychowałeś?
*04.02.2015 6:30*
#Mama zaczęła mnie budzić. Z ledwością otworzyłam oczy, spojrzałam na mamę, a ona mi pomachała. Poszłam do łazienki i załatwiłam swoje sprawy. Usiadłam potem do śniadania. Mama w końcu zapytała:
- Nie chce ci się iść do szkoły? - niewiele myśląc z uśmiechem powiedziałam, że nie.
- To nie musisz.
Przestraszyłam się. O co chodzi? Co się mogło stać? Zrobiłam pytającą minę.
- Babcia umarła...
- Co?!
Nie mogłam w to uwierzyć. To było straszne. Wtuliłam się w mamę i płakałam. Powoli się uspokajałam. Na pewno jest jej teraz lepiej.
«Najpierw 4 lata temu zachorowała na raka. Tę walkę wygrała. Niestety po tych 4 latach powrócił. Niedługo po nowym roku trafiła do szpitala. Zrobił się zakrzep w ręce. Na koniec stycznia wróciła do domu. Przyszłam do niej i nie wiedziałam co powiedzieć. Babcia widząc, że się wacham, powiedziała żebym już poszła. Kilka dni później zanosiłam jej kisiel. To było ostatnie nasze spojrzenie.»#
Teraz,każdej nocy i każdego dnia jest przy mnie. W nocy budzę się i czuję, że tak jak zawsze siedzi na końcu mojego łóżka. Spotykam się z nią także w snach. Jesteśmy wtedy razem, to najważniejsze. W dzień słyszę jej kroki, kiedy wchodzi do mojego pokoju. Kiedy jestem z rodziną na cmentarzu, biegnę do jej grobu, bo chcę jak najprędzej ją zobaczyć. Nie chcę zapomnieć jak wyglądała. Niestety życie bez ważnego człowieka nie będzie takie same. Choć czas płynie, nie zapominam o tym, że w końcu się spotkamy. Trzeba pozostać silnym.
********************************************
Pojawiła się jednorazówka, ale rozdział nie wiem kiedy się pojawi. Proszę piszcie komentarze.
Jennifer ;-*
PS. Historia prawdziwa.
*04.02.2015 6:30*
#Mama zaczęła mnie budzić. Z ledwością otworzyłam oczy, spojrzałam na mamę, a ona mi pomachała. Poszłam do łazienki i załatwiłam swoje sprawy. Usiadłam potem do śniadania. Mama w końcu zapytała:
- Nie chce ci się iść do szkoły? - niewiele myśląc z uśmiechem powiedziałam, że nie.
- To nie musisz.
Przestraszyłam się. O co chodzi? Co się mogło stać? Zrobiłam pytającą minę.
- Babcia umarła...
- Co?!
Nie mogłam w to uwierzyć. To było straszne. Wtuliłam się w mamę i płakałam. Powoli się uspokajałam. Na pewno jest jej teraz lepiej.
«Najpierw 4 lata temu zachorowała na raka. Tę walkę wygrała. Niestety po tych 4 latach powrócił. Niedługo po nowym roku trafiła do szpitala. Zrobił się zakrzep w ręce. Na koniec stycznia wróciła do domu. Przyszłam do niej i nie wiedziałam co powiedzieć. Babcia widząc, że się wacham, powiedziała żebym już poszła. Kilka dni później zanosiłam jej kisiel. To było ostatnie nasze spojrzenie.»#
Teraz,każdej nocy i każdego dnia jest przy mnie. W nocy budzę się i czuję, że tak jak zawsze siedzi na końcu mojego łóżka. Spotykam się z nią także w snach. Jesteśmy wtedy razem, to najważniejsze. W dzień słyszę jej kroki, kiedy wchodzi do mojego pokoju. Kiedy jestem z rodziną na cmentarzu, biegnę do jej grobu, bo chcę jak najprędzej ją zobaczyć. Nie chcę zapomnieć jak wyglądała. Niestety życie bez ważnego człowieka nie będzie takie same. Choć czas płynie, nie zapominam o tym, że w końcu się spotkamy. Trzeba pozostać silnym.
********************************************
Pojawiła się jednorazówka, ale rozdział nie wiem kiedy się pojawi. Proszę piszcie komentarze.
Jennifer ;-*
PS. Historia prawdziwa.
czwartek, 2 kwietnia 2015
wtorek, 31 marca 2015
Prolog
Obudziłam się jak to ja o 8:00. Dzisiaj urodziny mojej przyjaciółki. Ale będzie super! No więc zwlekłam się z łóżka i wlekącym się krokiem poszłam do łazienki. Umyłam zęby i twarz. Ubrałam się w super ciuchy na imprezę urodzinową. Bluzka w cekiny na krótki rękaw, dżinsowa spódniczka, buty na niewielkim koturnie i oczywiście naszyjnik z motylkiem. Umalowałam oczy delikatnym tuszem, usta błyszczykiem, a policzki lekko różem. Zeszłam na dół, aby zjeść śniadanie. Już na samych schodach poczułam zapach maminych omletów. Uwielbiałam je. Zjadłam szybko danie i ruszyłam wolnym krokiem w stronę domu Death. Po drodze miałam zamiar kupić jej prezent. Marzyła o zegarku. Wstąpilam do jubilera i wybrałam piękny, czarny zegarek elektroniczny. Na pewno się ucieszy. Przechodziłam obok domu Hikari. Razem z Lucasem siedzieli na ławce i przytulali. Przecież byli już razem prawie rok. Zawołałam ich, żeby poszli ze mną, ale chyba nie usłyszeli. No cóż. Poszłam więc dalej. Mijałam także dom Kaetlyn. Ona chyba jeszcze spała, bo rolety miała zasłonięte. A kiedy są zasłonięte Kaetlyn słodko chrapie. Więc poszłam dalej. Miałam już niedaleko do Death. Kiedy byłam pod jej domem zapukałam do drzwi. Nikt nie otworzył. Zapukałam jeszcze raz.
- Już idę! - usłyszałam zasypany głos Death. Otworzyła. - O! Już jesteś! Jeszcze się nawet nie ubrałam!
- Spokojnie. Zaczekam. - odpowiedziałam spokojnie.
- Idź do ogrodu. Już wszystko przygotowane.
Goście zaczęli się schodzić. Cały dom i ogród był przepełniony. Jedynie basen zajmowało kilka osób. Zaczęła grać muzyka. Wszyscy ruszyli na parkiet. Ja postanowiłam zostać i oglądać tańczących. Hikari i Lucas tańczyli wolnego, Death tańczyła z nieznanym mi chłopakiem, a Kaetlyn jadła chipsy. Miałam ochotę potańczyć, ale nie miałam partnera. Nagle ktoś mnie zaczepił. To był blondyn o zielonych oczach.
- Czy chcesz ze mną zatańczyć? - zapytał.
- OK - odpowiedziałam. Poszliśmy na parkiet i zaczęliśmy tańczyć do piosenki Big Time Rush - "Windows Down (Woo Hoo)". Uwielbiałam tą piosenkę. Wywijałam piruety, a on patrzył się na mnie i śmiał.
- Jak masz na imię? - zapytałam kiedy usiedliśmy.
- Rey, a ty?
- Jennifer - przedstawiłam się.
Rozmawialiśmy i śmialiśmy się, czułam, że znowu zaznam prawdziwej miłości. Ale jednak czegoś mi brakowało. Cały czas on mi siedział w głowie. Nie mogłam o nim zapomnieć. Nagle przeszedł obok mnie. Coś kazało mi iść za nim i powiedzieć mu, jak bardzo go nadal kocham.
- Nick! Czekaj! - zawołałam.
- Jennifer? - odkręcił się i zapytał.
- Tak, muszę ci coś powiedzieć!
- Ja też muszę ci coś powiedzieć. Bo ja...
**************************************
Sorry za małe opóźnienie ale miałam strasznie dużo nauki. Jest długi prolog, a teraz proszę o 5 komentarzy. Jutro 1 rozdział, ale nie obiecuję. Aaa! Jutro egzamin szóstoklasisty! Boję się. Czy ktoś kto czyta tego bloga też ma jutro egzamin szóstoklasisty? Trzymajcie kciuki, ja też za was będę trzymać.
Jennifer
- Już idę! - usłyszałam zasypany głos Death. Otworzyła. - O! Już jesteś! Jeszcze się nawet nie ubrałam!
- Spokojnie. Zaczekam. - odpowiedziałam spokojnie.
- Idź do ogrodu. Już wszystko przygotowane.
Goście zaczęli się schodzić. Cały dom i ogród był przepełniony. Jedynie basen zajmowało kilka osób. Zaczęła grać muzyka. Wszyscy ruszyli na parkiet. Ja postanowiłam zostać i oglądać tańczących. Hikari i Lucas tańczyli wolnego, Death tańczyła z nieznanym mi chłopakiem, a Kaetlyn jadła chipsy. Miałam ochotę potańczyć, ale nie miałam partnera. Nagle ktoś mnie zaczepił. To był blondyn o zielonych oczach.
- Czy chcesz ze mną zatańczyć? - zapytał.
- OK - odpowiedziałam. Poszliśmy na parkiet i zaczęliśmy tańczyć do piosenki Big Time Rush - "Windows Down (Woo Hoo)". Uwielbiałam tą piosenkę. Wywijałam piruety, a on patrzył się na mnie i śmiał.
- Jak masz na imię? - zapytałam kiedy usiedliśmy.
- Rey, a ty?
- Jennifer - przedstawiłam się.
Rozmawialiśmy i śmialiśmy się, czułam, że znowu zaznam prawdziwej miłości. Ale jednak czegoś mi brakowało. Cały czas on mi siedział w głowie. Nie mogłam o nim zapomnieć. Nagle przeszedł obok mnie. Coś kazało mi iść za nim i powiedzieć mu, jak bardzo go nadal kocham.
- Nick! Czekaj! - zawołałam.
- Jennifer? - odkręcił się i zapytał.
- Tak, muszę ci coś powiedzieć!
- Ja też muszę ci coś powiedzieć. Bo ja...
**************************************
Sorry za małe opóźnienie ale miałam strasznie dużo nauki. Jest długi prolog, a teraz proszę o 5 komentarzy. Jutro 1 rozdział, ale nie obiecuję. Aaa! Jutro egzamin szóstoklasisty! Boję się. Czy ktoś kto czyta tego bloga też ma jutro egzamin szóstoklasisty? Trzymajcie kciuki, ja też za was będę trzymać.
Jennifer
sobota, 28 marca 2015
Wykreślanka
Waszym zdaniem odpada numer 3. Kto następny? Piszcie w komentarzach.
Ps. Zapraszam do grupy.
Jennifer;-*
Ps. Zapraszam do grupy.
Jennifer;-*
piątek, 27 marca 2015
Rozdział 7
Lekarz powiedział, że trzeba odpiąć Jen od sztucznego oddechu, ponieważ już się nie obudzi. Wszedłem do pokoju i wykrzyczałem:
- Co?! Nie możecie tego zrobić! Nie pozwolę! Pobiegłem na salę gdzie leżała Jennifer, a lekarz i jej rodzice za mną. Wbiegłem tam, uklęknąłem obok łóżka Jen i się rozpłakałem. To nie mogła być prawda. Ja ją kocham i nie pozwolę odejść. Byłem głupi, że pozwoliłem się pocałować Maddie. To wszystko moja wina. Teraz przeze mnie Jennifer może umrzeć. Nie będę mógł się z tym pogodzić. Wstałem i pocałowałem najważniejszą osobę w moim życiu. Poczułem jak zaciska rękę. Lekarz był strasznie zdziwiony. Jednak Jen nie trzeba od niczego odpinać. Zacząłem się cieszyć jak małe dziecko. Nagle otworzyła oczy, a mnie zbierało się na płacz. Lekarz kazał mi wyjść i poczekać na zewnątrz. Czekałem tak 2 godziny. W końcu lekarz wyszedł i pozwolił mi. Jen nie spała. Usiadłem obok niej i złapałem za rękę. Ona ją odsunęła. Nie wiem dlaczego.
- Idź stąd! Nie chcę cię znać! To przez ciebie tu jestem! - krzyknęła.
- Ale...
- Wyjdź!
Wyszedłem stamtąd. Nie chciałem tego słuchać. To mnie raniło. Ale wiedziałem, że to moja wina. Byłem taki głupi. Gdy wychodziłem ze szpitala zobaczyłem Maddie. Była cała zakrwawiona.
- Kochanie! Wiesz co ta Hikari mi zrobiła?! To straszne! Przytul mnie.
- Odczep się! - krzyknąłem.
Odeszła z dziwną miną. Ruszyłem w stronę miejsca gdzie pierwszy raz się całowaliśmy. Leżały tam kwiaty. Wszystko się strasznie potoczyło. Usiadłem i wpatrywałem się w księżyc. Chciałem aby mi wybaczyła. Ale to jej decyzja. Zobaczymy...
********************************************************************************************************
Jest rozdział. Trochę krótki, ale jest. Co myślicie o zakończeniu tego opowiadania i rozpoczęcia nowego? Mam extra pomysł. Piszcie w komentarzach swoje odpowiedzi.
W ankiecie było pół na pół ale wybrałam, że z nim zerwie.
4 komentarze = kolejny rozdział jutro lub epilog.
Jennifer ;-*
- Co?! Nie możecie tego zrobić! Nie pozwolę! Pobiegłem na salę gdzie leżała Jennifer, a lekarz i jej rodzice za mną. Wbiegłem tam, uklęknąłem obok łóżka Jen i się rozpłakałem. To nie mogła być prawda. Ja ją kocham i nie pozwolę odejść. Byłem głupi, że pozwoliłem się pocałować Maddie. To wszystko moja wina. Teraz przeze mnie Jennifer może umrzeć. Nie będę mógł się z tym pogodzić. Wstałem i pocałowałem najważniejszą osobę w moim życiu. Poczułem jak zaciska rękę. Lekarz był strasznie zdziwiony. Jednak Jen nie trzeba od niczego odpinać. Zacząłem się cieszyć jak małe dziecko. Nagle otworzyła oczy, a mnie zbierało się na płacz. Lekarz kazał mi wyjść i poczekać na zewnątrz. Czekałem tak 2 godziny. W końcu lekarz wyszedł i pozwolił mi. Jen nie spała. Usiadłem obok niej i złapałem za rękę. Ona ją odsunęła. Nie wiem dlaczego.
- Idź stąd! Nie chcę cię znać! To przez ciebie tu jestem! - krzyknęła.
- Ale...
- Wyjdź!
Wyszedłem stamtąd. Nie chciałem tego słuchać. To mnie raniło. Ale wiedziałem, że to moja wina. Byłem taki głupi. Gdy wychodziłem ze szpitala zobaczyłem Maddie. Była cała zakrwawiona.
- Kochanie! Wiesz co ta Hikari mi zrobiła?! To straszne! Przytul mnie.
- Odczep się! - krzyknąłem.
Odeszła z dziwną miną. Ruszyłem w stronę miejsca gdzie pierwszy raz się całowaliśmy. Leżały tam kwiaty. Wszystko się strasznie potoczyło. Usiadłem i wpatrywałem się w księżyc. Chciałem aby mi wybaczyła. Ale to jej decyzja. Zobaczymy...
********************************************************************************************************
Jest rozdział. Trochę krótki, ale jest. Co myślicie o zakończeniu tego opowiadania i rozpoczęcia nowego? Mam extra pomysł. Piszcie w komentarzach swoje odpowiedzi.
W ankiecie było pół na pół ale wybrałam, że z nim zerwie.
4 komentarze = kolejny rozdział jutro lub epilog.
Jennifer ;-*
czwartek, 26 marca 2015
środa, 25 marca 2015
Wykreślanka
Jest ponad 700 wyświetleń. Ok przejdźmy do wykreślanki. Waszym zdaniem odpada numer 2, czyli Nick. Teraz kto ma odpaść?
Ps. Rozdział pojawi się najpóźniej w sobotę.
Jennifer ;-*
Ps. Rozdział pojawi się najpóźniej w sobotę.
Jennifer ;-*
poniedziałek, 23 marca 2015
Przeprosiny
Bardzo ale to bardzo Was przepraszam, bo dzisiaj nie dodam rozdziału, ponieważ nie miałam czasu go dokończyć. W ramach przeprosin przygotowałam wykreślankę. Piszcie w komentarzach, który numer ma odpaść.
Jennifer ;-*
niedziela, 22 marca 2015
Rozdział 6, część 2
*Hikari*
Bardzo się wściekłam, gdy usłyszałam o tym co zrobiła ta durna Maddie. Wybiegłam wtedy ze szpitala. Chciałam ją znaleźć. Marszowym krokiem szłam w stronę parku. Siedziała na ławce i trzymała bukiet, który prawdopodobnie miał być dla Jennifer. Wyrwałam jej kwiaty z rąk i rzuciłam na ziemię.
-Idiotko! Rozumiesz co zrobiłaś Jennifer?! Postaw się na jej miejscu! Przykro by ci było, co neandertalczyku?! –Wydarłam się na cały park.
-Niczego nie zrobiłam! To Nick dał mi te kwiaty i pocałował mnie. Nawet nie zapytał się czy może.. Nie wiem o co ci chodzi. – Zadarła głowę do góry jak jakaś urażona hrabina. Nie wytrzymałam. Złapałam ją za nadgarstek i zaprowadziłam za kino. Tam nie było świadków. Zrobiłam rozmach i uderzyłam w nos. Od razu poleciała strużka krwi. Oberwała drugi raz. W ogóle nie próbowała się bronić, albo po prostu nie potrafiła. Złapałam jej włosy u skóry i uderzyłam raz o ścianę budynku. Zsunęła się na ziemię. Nie przejmowałam się tym.
-To jest nic w porównaniu z tym co zrobiłaś Jennifer! Za mniej niż tydzień nie będzie śladu u ciebie.
Chyba po raz pierwszy zauważyłam u niej łzę… z dziwnym, psychicznym uśmiechem. Wyglądała jak bezdomny pies. Nie miałam ochoty patrzeć już na nią. Jeszcze raz chwyciłam ją za włosy i pociągnęłam do góry by na mnie patrzyła.
-Każdy chce mieć szczęśliwe życie z ukochaną osobą u boku. Zrozum! Ty przegapiłaś Nicka i już nic nie może tego zmienić. Baka*…
Po tych słowach odeszłam mrucząc coś pod nosem. Gdy wróciłam do domu umyłam tylko zakrwawioną rękę. Podczas pierwszego uderzania trochę krwi zostało na mojej ręce. Myślę, że ta idiotka przynajmniej mnie zrozumiała.
*Baka – Japoński słowo „Idiota”
***************************************************************************************
Taki bonus autorstwa Hikari ;)
Bardzo się wściekłam, gdy usłyszałam o tym co zrobiła ta durna Maddie. Wybiegłam wtedy ze szpitala. Chciałam ją znaleźć. Marszowym krokiem szłam w stronę parku. Siedziała na ławce i trzymała bukiet, który prawdopodobnie miał być dla Jennifer. Wyrwałam jej kwiaty z rąk i rzuciłam na ziemię.
-Idiotko! Rozumiesz co zrobiłaś Jennifer?! Postaw się na jej miejscu! Przykro by ci było, co neandertalczyku?! –Wydarłam się na cały park.
-Niczego nie zrobiłam! To Nick dał mi te kwiaty i pocałował mnie. Nawet nie zapytał się czy może.. Nie wiem o co ci chodzi. – Zadarła głowę do góry jak jakaś urażona hrabina. Nie wytrzymałam. Złapałam ją za nadgarstek i zaprowadziłam za kino. Tam nie było świadków. Zrobiłam rozmach i uderzyłam w nos. Od razu poleciała strużka krwi. Oberwała drugi raz. W ogóle nie próbowała się bronić, albo po prostu nie potrafiła. Złapałam jej włosy u skóry i uderzyłam raz o ścianę budynku. Zsunęła się na ziemię. Nie przejmowałam się tym.
-To jest nic w porównaniu z tym co zrobiłaś Jennifer! Za mniej niż tydzień nie będzie śladu u ciebie.
Chyba po raz pierwszy zauważyłam u niej łzę… z dziwnym, psychicznym uśmiechem. Wyglądała jak bezdomny pies. Nie miałam ochoty patrzeć już na nią. Jeszcze raz chwyciłam ją za włosy i pociągnęłam do góry by na mnie patrzyła.
-Każdy chce mieć szczęśliwe życie z ukochaną osobą u boku. Zrozum! Ty przegapiłaś Nicka i już nic nie może tego zmienić. Baka*…
Po tych słowach odeszłam mrucząc coś pod nosem. Gdy wróciłam do domu umyłam tylko zakrwawioną rękę. Podczas pierwszego uderzania trochę krwi zostało na mojej ręce. Myślę, że ta idiotka przynajmniej mnie zrozumiała.
*Baka – Japoński słowo „Idiota”
***************************************************************************************
Taki bonus autorstwa Hikari ;)
Rozdział 6
*Nick*
Postanowiłem spotkać się z Jen. Napisałem do niej żebyśmy spotkali się w parku. Po wysłaniu sms ruszyłem w stronę ogrodu. Kiedy tak szedłem wspominałem sobie nasz pierwszy pocałunek. Przechodziłem obok kwiaciarni. Wszedłem tam i kupiłem bukiet z czerwonych róż dla Jennifer. Doszedłem do parku i usiadłem na naszej ławce. Gdy czekałem na moją dziewczynę zauważyłem jak jakaś blondynka idzie w moją stronę. To była Maddie. usiadła obok mnie i zaczęła:
- Cześć kochanie.
- Nie jestem twoim chłopakiem! Odczep się w końcu ode mnie! - krzyknąłem na nią, ale widocznie nie chciała odpuścić. Usiadła obok mnie, wzięła w ręce kwiaty dla Jen i zaczęła się do mnie zbliżać. Pocałowała mnie. Usłyszałem za sobą płacz. To była Jennifer. Szybko za nią pobiegłem. Właśnie przebiegała przez pasy. Krzyczałem aby uważała, bo samochód jedzie. Lecz nie zdążyłem. Wpadła pod samochód, a sprawca uciekł z miejsca wypadku. Zacząłem płakać. Wokół niej było pełno krwi. Wyciągnąłem telefon. Starałem się wybrać numer po pogotowie, ale byłem tak roztrzęsiony, że nie mogłem. W końcu mi się udało. Karetka była po pięciu minutach. Pojechałem razem z nią trzymając cały czas za rękę. Zawieziono ją na salę operacyjną, a mnie kazano czekać na korytarzu. Zawiadomiłem jej rodziców, a potem Hikari, Death i Kaetlyn. Kiedy rodzice Jen przyjechali razem z dziewczynami zaczęli mnie wypytywać:
- Gdzie jest Jennifer?!
- Na sali operacyjnej, tam - wskazałem palcem salę, na której leży Jen, a jej rodzice tam pobiegli.
- Co się stało?! - krzknęła Hikari. Opowiedziałem im wszystko od początku do końca ze szczegółami.
- Jak ona mogła! - krzyknęła Death.
Siedzieliśmy tam bardzo długo. Biel korytarzy mnie dobijała. W końcu nie wytrzymałem i się rozpłakałem. Nagle z sali wyszedł lekarz. Powiedział, że operacja się udała i można wejść do Jennifer. Najpierw weszli jej rodzice. Kiedy już wyszli, ja skorzystałem okazji. Kiedy ją zobaczyłem, rozpłakałem się. Była cała blada, w śpiączce i podpięta do różnych urządzeń. Usiadłem obok niej i nie miałem zamiaru jej opuszczać.
*PIĘĆ MIESIĘCY PÓŹNIEJ*
Szedłem właśnie Jen na salę. Kiedy przechodziłem obok pokoju lekarzy, usłyszałem rozmowę rodziców Jennifer i lekarza. Wsłuchiwałem się w rozmowę, ale niczego strasznego nie usłyszałem. Nagle po ostatnich słowach lekarza prawie zemdlałem.
**********************************************************************************************************
Jest kolejny rozdział. Na pewno jest dłuższy od poprzedniego.
Teraz 4 komy = jutro kolejny rozdział.
Jennifer ;-*
Postanowiłem spotkać się z Jen. Napisałem do niej żebyśmy spotkali się w parku. Po wysłaniu sms ruszyłem w stronę ogrodu. Kiedy tak szedłem wspominałem sobie nasz pierwszy pocałunek. Przechodziłem obok kwiaciarni. Wszedłem tam i kupiłem bukiet z czerwonych róż dla Jennifer. Doszedłem do parku i usiadłem na naszej ławce. Gdy czekałem na moją dziewczynę zauważyłem jak jakaś blondynka idzie w moją stronę. To była Maddie. usiadła obok mnie i zaczęła:
- Cześć kochanie.
- Nie jestem twoim chłopakiem! Odczep się w końcu ode mnie! - krzyknąłem na nią, ale widocznie nie chciała odpuścić. Usiadła obok mnie, wzięła w ręce kwiaty dla Jen i zaczęła się do mnie zbliżać. Pocałowała mnie. Usłyszałem za sobą płacz. To była Jennifer. Szybko za nią pobiegłem. Właśnie przebiegała przez pasy. Krzyczałem aby uważała, bo samochód jedzie. Lecz nie zdążyłem. Wpadła pod samochód, a sprawca uciekł z miejsca wypadku. Zacząłem płakać. Wokół niej było pełno krwi. Wyciągnąłem telefon. Starałem się wybrać numer po pogotowie, ale byłem tak roztrzęsiony, że nie mogłem. W końcu mi się udało. Karetka była po pięciu minutach. Pojechałem razem z nią trzymając cały czas za rękę. Zawieziono ją na salę operacyjną, a mnie kazano czekać na korytarzu. Zawiadomiłem jej rodziców, a potem Hikari, Death i Kaetlyn. Kiedy rodzice Jen przyjechali razem z dziewczynami zaczęli mnie wypytywać:
- Gdzie jest Jennifer?!
- Na sali operacyjnej, tam - wskazałem palcem salę, na której leży Jen, a jej rodzice tam pobiegli.
- Co się stało?! - krzknęła Hikari. Opowiedziałem im wszystko od początku do końca ze szczegółami.
- Jak ona mogła! - krzyknęła Death.
Siedzieliśmy tam bardzo długo. Biel korytarzy mnie dobijała. W końcu nie wytrzymałem i się rozpłakałem. Nagle z sali wyszedł lekarz. Powiedział, że operacja się udała i można wejść do Jennifer. Najpierw weszli jej rodzice. Kiedy już wyszli, ja skorzystałem okazji. Kiedy ją zobaczyłem, rozpłakałem się. Była cała blada, w śpiączce i podpięta do różnych urządzeń. Usiadłem obok niej i nie miałem zamiaru jej opuszczać.
*PIĘĆ MIESIĘCY PÓŹNIEJ*
Szedłem właśnie Jen na salę. Kiedy przechodziłem obok pokoju lekarzy, usłyszałem rozmowę rodziców Jennifer i lekarza. Wsłuchiwałem się w rozmowę, ale niczego strasznego nie usłyszałem. Nagle po ostatnich słowach lekarza prawie zemdlałem.
**********************************************************************************************************
Jest kolejny rozdział. Na pewno jest dłuższy od poprzedniego.
Teraz 4 komy = jutro kolejny rozdział.
Jennifer ;-*
sobota, 21 marca 2015
Rozdział 5
Obudzil mnie sms od Nicka. Nie chciało mi się wstać, ale to od mojego chłopaka. Przeczytałam go "Hej spotkajmy się w parku. Kocham. Nick." Wyszłam, ubrałam się i ruszyłam w stronę parku. Gdy już doszłam na ławce, gdzie pierwszy raz się całowałam z Nickiem zobaczyłam go z jakąś inną dziewczyną. Całowali się. Nie mogłam znieść tego widoku, rozpłakałam się i ruszyłam w przeciwną stronę. Nagle się obudziłam. Dobrze, że to był sen. Dziś sobota. Postanowiłam że spotkam się z dziewczynami. Umówiłyśmy się w restauracji. Opowiedziałam im o śnie. Wracałam do domu z baru. W tym momencie dostałam SMS od Nicka. *Hej spotkajmy się w parku. Kocham. Nick.* Tak jak we śnie. Gdy doszłam zobaczyłam Nicka z dziewczyną z którą się całuje. Pobiegłam szybko przed siebie płacząc. Zupełnie jak we śnie. Przebiegałam właśnie przez pasy. Usłyszałam tylko pisk opon. Dalej ciemność.
**************************************
Sorry że tak krótko, ale jest.
3 komy = jutro następny rozdział
Jennifer ;-*
**************************************
Sorry że tak krótko, ale jest.
3 komy = jutro następny rozdział
Jennifer ;-*
piątek, 20 marca 2015
Rozdział 4
Wstałam o godzinie piątej. I tak nie mogłam spać. Wciąż myślałam o nim. Ubrałam się w to samo co pierwszego dnia i wyszłam z domu. Szłam przez park. Przed sobą zobaczyłam jakąś dziewczynę. To była Maddie. Podeszła do mnie i zaczęła:
- Co ty sobie wyobrażasz?! Całujesz mojego chłopaka a potem udajesz że nic się nie stało?! Co?!
- Nie muszę się tobie z niczego tłumaczyć. - mówiłam spokojnie - A to nie ja go pocałowałam tylko on mnie.
Odeszłam od niej i ruszyłam przed siebie. Szłam i myślałam o tym wszystkim. To mnie przerasta. Zauważyłam Nicka. Podeszłam do niego i powiedziałam:
- Hej. Czy możemy porozmawiać?
- Tak
- Chodzi mi o ten pocałunek.
- Ale ja cię kocham już zerwałem z Eweliną chcę być z tobą. - Naprawdę? Och. No dobrze.
Uśmiechnęłam się i poszliśmy w stronę szkoły. Trzymaliśmy się za ręce, a ja oparłam głowę o jego ramię. Weszliśmy do szkoły i wszyscy zaczęli się na nas patrzeć.
- Pójdę do dziewczyn. - powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
- Uuuuuuu! - powiedziały równocześnie Hikari, Kaetlyn i Death.
- Ha ha ha bardzo śmieszne. A wiecie co jest jeszcze śmieszniejsze? On jest moim chłopakiem!
- Super, ale ty masz szczęście!
- No wiem.
Po skończonych lekcjach szybkim krokiem udałam się w stronę domu. Usłyszałam za sobą kroki. Ktoś zakrył mi oczy. Wiedziałam kto to. Te jego perfumy.
- Nick! - krzyknęłam.
- Skąd wiedziałaś? - zapytał.
Uśmiechnęliśmy się do siebie i poszliśmy dalej. Gdy tak ze sobą rozmawialiśmy zauważyłam że ktoś idzie w naszą stronę. To był nie kto inny jak Maddie.
- Chodź mój chłopaku. - zwróciła się do Nicka. -
Zrozum to! Ja nie jestem twoim chłopakiem! Kocham kogo innego nie a ciebie! Kiedy to pojmiesz?!
- Jeszcze będziesz mój. - uśmiechnęła się szyderczo i poszła.
- Przepraszam za nią. Ona...
- Nie musisz mnie za nic przepraszać. Kocham cię a ty mnie. - uśmiechnęłam się i pocałowałam.
- Ja ciebie też.
Odprowadził mnie do domu a ja poszłam do swojego pokoju. Umyłam się i ułożyłam do snu przez chwilę jeszcze myślałam o Nicku a potem o Maddie jak bardzo jej nie nawidzę. Po tych rozmyślaniach udałam się do krainy Morfeusza.
********************************************
A oto jest kolejny rozdział. Co prawda były tylko 2 wasze komentarze, ale cóż. Więc teraz 3 komy pod tym postem a jutro kolejny rozdział. I zachęcam was do głosowania w ankiecie, która jest potrzebna do dokończenia jednego z rozdziałów.
Jennifer ;-*
- Co ty sobie wyobrażasz?! Całujesz mojego chłopaka a potem udajesz że nic się nie stało?! Co?!
- Nie muszę się tobie z niczego tłumaczyć. - mówiłam spokojnie - A to nie ja go pocałowałam tylko on mnie.
Odeszłam od niej i ruszyłam przed siebie. Szłam i myślałam o tym wszystkim. To mnie przerasta. Zauważyłam Nicka. Podeszłam do niego i powiedziałam:
- Hej. Czy możemy porozmawiać?
- Tak
- Chodzi mi o ten pocałunek.
- Ale ja cię kocham już zerwałem z Eweliną chcę być z tobą. - Naprawdę? Och. No dobrze.
Uśmiechnęłam się i poszliśmy w stronę szkoły. Trzymaliśmy się za ręce, a ja oparłam głowę o jego ramię. Weszliśmy do szkoły i wszyscy zaczęli się na nas patrzeć.
- Pójdę do dziewczyn. - powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
- Uuuuuuu! - powiedziały równocześnie Hikari, Kaetlyn i Death.
- Ha ha ha bardzo śmieszne. A wiecie co jest jeszcze śmieszniejsze? On jest moim chłopakiem!
- Super, ale ty masz szczęście!
- No wiem.
Po skończonych lekcjach szybkim krokiem udałam się w stronę domu. Usłyszałam za sobą kroki. Ktoś zakrył mi oczy. Wiedziałam kto to. Te jego perfumy.
- Nick! - krzyknęłam.
- Skąd wiedziałaś? - zapytał.
Uśmiechnęliśmy się do siebie i poszliśmy dalej. Gdy tak ze sobą rozmawialiśmy zauważyłam że ktoś idzie w naszą stronę. To był nie kto inny jak Maddie.
- Chodź mój chłopaku. - zwróciła się do Nicka. -
Zrozum to! Ja nie jestem twoim chłopakiem! Kocham kogo innego nie a ciebie! Kiedy to pojmiesz?!
- Jeszcze będziesz mój. - uśmiechnęła się szyderczo i poszła.
- Przepraszam za nią. Ona...
- Nie musisz mnie za nic przepraszać. Kocham cię a ty mnie. - uśmiechnęłam się i pocałowałam.
- Ja ciebie też.
Odprowadził mnie do domu a ja poszłam do swojego pokoju. Umyłam się i ułożyłam do snu przez chwilę jeszcze myślałam o Nicku a potem o Maddie jak bardzo jej nie nawidzę. Po tych rozmyślaniach udałam się do krainy Morfeusza.
********************************************
A oto jest kolejny rozdział. Co prawda były tylko 2 wasze komentarze, ale cóż. Więc teraz 3 komy pod tym postem a jutro kolejny rozdział. I zachęcam was do głosowania w ankiecie, która jest potrzebna do dokończenia jednego z rozdziałów.
Jennifer ;-*
czwartek, 19 marca 2015
Dziękuję + prośba
Blog dwa dni, a już 200 wyświetleń. Dziękuję.
A teraz prośba. Chociaż, że jest 200 wyświetleń to brak komentarzy. Myślę, że piszę tego bloga dla siebie. Więc tak przynajmniej 3 komentarze pod ostatnim postem - następny rozdział.
**************************************
Jennifer ;-*
A teraz prośba. Chociaż, że jest 200 wyświetleń to brak komentarzy. Myślę, że piszę tego bloga dla siebie. Więc tak przynajmniej 3 komentarze pod ostatnim postem - następny rozdział.
**************************************
Jennifer ;-*
Rozdział 3
Rankiem obudził mnie telefon od Death. D: Hej gdzie jesteś? Już siódma. Nie mów że jeszcze spałaś?
Ja: Co?! Już biegnę!
Ubrałam się na szybkiego i wybiegłam z domu. Dołączyłam do dziewczyn i ruszyłyśmy w stronę szkoły. Trochę się spóźniłyśmy ale nie aż tak bardzo. Po skończonych zajęciach wyjęłam z szafki telefon i poszłam z dziewczynami do mojego domu. Rozmawiałyśmy o Nicku jaki jest przystojny i w ogóle. Keatlyn, Hikari i Death zagłębiły się w rozmowie a ja wyszłam się przewietrzyć. Szłam przed siebie do jeziorka i usiadłam na ławce myśląc o Nicku. Nagle ktoś koło mnie usiadł. To był on.
- Hej, czy to nie twój telefon? - zapytał.
- Tak, to mój. Gdzie go znalazłeś?
- Przy twojej szafce. Chyba ci wypadł jak go wyjmowałaś?
- Chyba tak?
Oddał mi urządzenie a ja go schowałam.
Nagle zaczęliśmy się do siebie zbliżać. Czułam jak serce mi coraz szybciej bije, a on był coraz bliżej. W końcu złożył pocałunek na moich ustach. To było takie słodkie i kochane. Kochałam go, wiedziałam to. Gdy cofnął się usłyszałam szelest w krzakach, ale nie przejmowałam się. Uśmiechałam się jak głupi do sera. To był mój pierwszy pocałunek.
- Yyy... Przepraszam... Ja... - zaczął się jąkać.
- Nie nic się stało - upewniłam go.
- Ja cie kocham - powiedział.
Po tych słowach uciekłam do domu. Dziewczyny nadal gadały i nie zauważyły że mnie nie było.
- Słuchajcie, byłam nad jeziorkiem i usiadłam na ławce wtedy przysiadł się Nick i oddał mi telefon bo zgubiłam i mnie pocałował i powiedział że mnie kocha. - powiedziałam na jednym wdechu.
One tylko wyszły z otwartymi buziami. Ja umyłam się i położyłam na łóżko. Myślałam o nim o pocałunku. Usnęłam.
********************************************
Mój jak dotąd ulubiony rozdział. Trochę pomysł sciągnęłam z "Violetty".
Czytasz? Komentuj!
Jennifer ;-*
Ja: Co?! Już biegnę!
Ubrałam się na szybkiego i wybiegłam z domu. Dołączyłam do dziewczyn i ruszyłyśmy w stronę szkoły. Trochę się spóźniłyśmy ale nie aż tak bardzo. Po skończonych zajęciach wyjęłam z szafki telefon i poszłam z dziewczynami do mojego domu. Rozmawiałyśmy o Nicku jaki jest przystojny i w ogóle. Keatlyn, Hikari i Death zagłębiły się w rozmowie a ja wyszłam się przewietrzyć. Szłam przed siebie do jeziorka i usiadłam na ławce myśląc o Nicku. Nagle ktoś koło mnie usiadł. To był on.
- Hej, czy to nie twój telefon? - zapytał.
- Tak, to mój. Gdzie go znalazłeś?
- Przy twojej szafce. Chyba ci wypadł jak go wyjmowałaś?
- Chyba tak?
Oddał mi urządzenie a ja go schowałam.
Nagle zaczęliśmy się do siebie zbliżać. Czułam jak serce mi coraz szybciej bije, a on był coraz bliżej. W końcu złożył pocałunek na moich ustach. To było takie słodkie i kochane. Kochałam go, wiedziałam to. Gdy cofnął się usłyszałam szelest w krzakach, ale nie przejmowałam się. Uśmiechałam się jak głupi do sera. To był mój pierwszy pocałunek.
- Yyy... Przepraszam... Ja... - zaczął się jąkać.
- Nie nic się stało - upewniłam go.
- Ja cie kocham - powiedział.
Po tych słowach uciekłam do domu. Dziewczyny nadal gadały i nie zauważyły że mnie nie było.
- Słuchajcie, byłam nad jeziorkiem i usiadłam na ławce wtedy przysiadł się Nick i oddał mi telefon bo zgubiłam i mnie pocałował i powiedział że mnie kocha. - powiedziałam na jednym wdechu.
One tylko wyszły z otwartymi buziami. Ja umyłam się i położyłam na łóżko. Myślałam o nim o pocałunku. Usnęłam.
********************************************
Mój jak dotąd ulubiony rozdział. Trochę pomysł sciągnęłam z "Violetty".
Czytasz? Komentuj!
Jennifer ;-*
środa, 18 marca 2015
Rozdział 2
Wstałam rano ubrałam się i poszłam do szkoły. Dziewczyny na mnie czekały z jakąś ciemnowłosą. Podeszłam do nich:
- Cześć, jestem Jennifer a ty jak się nazywasz?
- Jestem Hikari, podobno nie dawno się wprowadziłaś?
- Tak to prawda. - gadałyśmy przez całą drogę aż nie weszłyśmy do klasy.
- Jennifer chodź mam do ciebie sprawę. - powiedziała nauczycielka i przywołała mnie ruchem ręki. Miałam już własną szafkę. Po skończonych zajęciach wyszłyśmy z budynku i wyruszyłyśmy w stronę mojego domu. Po drodze dużo o sobie mówiłyśmy. Skoro byłam nowa to ja najwięcej zabierałam głosu. Dotarłyśmy pod mój dom i poszłyśmy do mojego pokoju.
- Ok musimy cię ostrzec przed klasową królową którą jest Maddie. Uważaj na nią bo uprzykszy życie każdemu kto stanie na jej drodze a jeszcze ma za chłopaka Nick'a. I jest najprzystojniejszy z całej klasy. - mówiła Death.
- Ok będę uważać.
Rozmawiałyśmy tak jeszcze przez pół godziny aż postanowiłyśmy wyjść na spacer. Gadałyśmy aż w końcu odwróciłam się i wpadłam w czyjeś ramiona. Otworzyłam oczy, wpatrywał mi się prosto w zielone tęczówki, a ja w jego czekoladowe oczy. Tak przez pięć minut, aż ktoś krząknął. To była blondynka, a chłopak który mnie złapał był szatynem. Usmiechaliśmy się do siebie.
- Czy mogłabyś przestać patrzeć na mojego chłopaka?! - zapytała blondyna.
- A co mi zrobisz? - zapytałam pytaniem na pytanie.
- Uważaj - czy to miała być groźba? Odwróciłam się do dziewczyn i poszłam
- To był właśnie Nick i Maddie, chyba wpadłaś mu w oko? - oznajmiła Hikari.
- Jaa??? No co wy dziewczyny?
Szłyśmy i doszłyśmy do mego budynku mieszkalnego.
- To do jutra, spotkajmy się przed bramą. Poszłam do pokoju i położyłam się na łóżko. Myślałam cały czas o nim, o tych hipnozujących brązowych oczach. O jego czarnych włosach i silnych ramionach, które mnie złapały bym nie spadła. To przeznaczenie. Jeszcze jest Maddie ale ona mi nie grozi... Chyba. Po tym całym dniu poszłam spać.
********************************************
I jak sie podoba? Mam wenę. Ok spróbuję rozdziały dodawać jeden codziennie, chyba że wena mnie natchnie to więcej jednego dnia.
Czytasz? Komentuj!
Jennifer ;-*
- Cześć, jestem Jennifer a ty jak się nazywasz?
- Jestem Hikari, podobno nie dawno się wprowadziłaś?
- Tak to prawda. - gadałyśmy przez całą drogę aż nie weszłyśmy do klasy.
- Jennifer chodź mam do ciebie sprawę. - powiedziała nauczycielka i przywołała mnie ruchem ręki. Miałam już własną szafkę. Po skończonych zajęciach wyszłyśmy z budynku i wyruszyłyśmy w stronę mojego domu. Po drodze dużo o sobie mówiłyśmy. Skoro byłam nowa to ja najwięcej zabierałam głosu. Dotarłyśmy pod mój dom i poszłyśmy do mojego pokoju.
- Ok musimy cię ostrzec przed klasową królową którą jest Maddie. Uważaj na nią bo uprzykszy życie każdemu kto stanie na jej drodze a jeszcze ma za chłopaka Nick'a. I jest najprzystojniejszy z całej klasy. - mówiła Death.
- Ok będę uważać.
Rozmawiałyśmy tak jeszcze przez pół godziny aż postanowiłyśmy wyjść na spacer. Gadałyśmy aż w końcu odwróciłam się i wpadłam w czyjeś ramiona. Otworzyłam oczy, wpatrywał mi się prosto w zielone tęczówki, a ja w jego czekoladowe oczy. Tak przez pięć minut, aż ktoś krząknął. To była blondynka, a chłopak który mnie złapał był szatynem. Usmiechaliśmy się do siebie.
- Czy mogłabyś przestać patrzeć na mojego chłopaka?! - zapytała blondyna.
- A co mi zrobisz? - zapytałam pytaniem na pytanie.
- Uważaj - czy to miała być groźba? Odwróciłam się do dziewczyn i poszłam
- To był właśnie Nick i Maddie, chyba wpadłaś mu w oko? - oznajmiła Hikari.
- Jaa??? No co wy dziewczyny?
Szłyśmy i doszłyśmy do mego budynku mieszkalnego.
- To do jutra, spotkajmy się przed bramą. Poszłam do pokoju i położyłam się na łóżko. Myślałam cały czas o nim, o tych hipnozujących brązowych oczach. O jego czarnych włosach i silnych ramionach, które mnie złapały bym nie spadła. To przeznaczenie. Jeszcze jest Maddie ale ona mi nie grozi... Chyba. Po tym całym dniu poszłam spać.
********************************************
I jak sie podoba? Mam wenę. Ok spróbuję rozdziały dodawać jeden codziennie, chyba że wena mnie natchnie to więcej jednego dnia.
Czytasz? Komentuj!
Jennifer ;-*
Rozdział 1
Wstałam o godzinie szóstej, bo miałam na siódmą trzydzieści do szkoły. Zwlekłam się z łóżka i poszłam się ubrać. Założyłam niebieską bluzkę z uśmiechem, turkusowe vansy, czerwone jeansy i tego samego koloru kolczyki oraz kilka kolorowych bransoletek. Zeszłam na dół na śniadanie. Mama przygotowała dla nas jajecznicę. Po trzydziestu minutach wyszłam z domu. Miałam jeszcze godzinę do szkoły, więc postanowiłam trochę pozwiedzać. Przeszłam skwerem im. Jana Pawła II i usiadłam na ławce. Wyjełam telefon i zaczęłam grać w różne gry. Spojrzałam na swój zegarek, było dwadzieścia po siódmej. Ruszyłam w stronę budynku, na którym widniał napis:
"SZKOŁA PODSTAWOWA IMIENIA STEFANA STARZYŃSKIEGO W NASIELSKU"
Weszłam z uśmiechem do szkoły, tym samym przywitali mnie jej uczniowie. Wszyscy się śmiali i dokazywali sobie. Podeszły do mnie dwie dziewczyny:
- Hej, jesteś tu nowa? Bo po raz pierwszy cię tu widzę. - zapytała uczennica z włosami podchodzącymi pod rudy.
- Cześć. Tak jestem tu nowa i nie za bardzo orientuję się w tej dużej szkole. Mogłybyście mi pokazać gdzie zostawia się ubrania? - spytałam.
- No pewnie. Tylko do której klasy chodzisz? - tym razem zapytała brunetka.
- Ja? Ja chodzę do szóstej "A". A wy? - dziewczyny tylko spojrzały na siebie z uśmiechem wymalowanym na twarzy.
- To wspaniale! - wykrzyczały - My też w tej klasie się uczymy!
- Bardzo się cieszę, że będę miała takie koleżanki w klasie! - cieszyłam się jak małe dziecko - A tak w ogóle to jak macie na imię?
- Ja nazywam się Death. - oznajmiła ruda. - A ja jestem Ola. - powiedziała ciemnowłosa - A ty to...?
- Nazywam się Jennifer, ale możecie mi mówić Jennifer. - przedstawiłam się, a dziewczyny mi powiedziały, żebym wzięła ubrania ze sobą, bo ich klasa ma szafki. Tak też zrobiłam, po czym udałyśmy się do klasy za panią, ponieważ było po dzwonku. Gdy weszliśmy do klasy z numerem 66, ustałam na końcu klasy by nie zawracać nikomu głowy.
- Znaczne lekcję od przedstawienia wam nowej uczennicy, która będzie uczęszczała do naszej klasy. - mówiła kobieta, o krótkich, ciemnych włosach - Powitajcie proszę Jennifer.
Poszłam pod tablicę i przywitałam się:
- Dzień dobry.
- Dzień dobry, usiądź na razie tam, a ubrania schowasz do szafki, którą podzielisz z... Death. Dobrze? - pokiwałam tylko głową na znak że się zgadzam - No to dobrze. Zaczniemy lekcje od... - pani coś mówiła ale ja nie słuchałam bo byłam zajęta rozglądaniem się po klasie i przypatrywaniem się uczniom. Po skończonych zajęciach, wróciłam do domu, odrobiłam lekcje i zeszłam do salonu by pooglądać jakiś film. Mama z tatą akurat byli w pracy, więc miałam cały dom dla siebie. Pomyślałam, żeby zaprosić Keatlyn i Death. Wysłałam im sms by przyszły, a one były po dziesięciu minutach. Obejrzałyśmy film i wróciły do domu. Ja umyłam się i poszłam spać.
*******************************************
Sorry za końcówkę. Nie miałam pomysłu.
Czytasz? Komentuj!
Jennifer ;-*
"SZKOŁA PODSTAWOWA IMIENIA STEFANA STARZYŃSKIEGO W NASIELSKU"
Weszłam z uśmiechem do szkoły, tym samym przywitali mnie jej uczniowie. Wszyscy się śmiali i dokazywali sobie. Podeszły do mnie dwie dziewczyny:
- Hej, jesteś tu nowa? Bo po raz pierwszy cię tu widzę. - zapytała uczennica z włosami podchodzącymi pod rudy.
- Cześć. Tak jestem tu nowa i nie za bardzo orientuję się w tej dużej szkole. Mogłybyście mi pokazać gdzie zostawia się ubrania? - spytałam.
- No pewnie. Tylko do której klasy chodzisz? - tym razem zapytała brunetka.
- Ja? Ja chodzę do szóstej "A". A wy? - dziewczyny tylko spojrzały na siebie z uśmiechem wymalowanym na twarzy.
- To wspaniale! - wykrzyczały - My też w tej klasie się uczymy!
- Bardzo się cieszę, że będę miała takie koleżanki w klasie! - cieszyłam się jak małe dziecko - A tak w ogóle to jak macie na imię?
- Ja nazywam się Death. - oznajmiła ruda. - A ja jestem Ola. - powiedziała ciemnowłosa - A ty to...?
- Nazywam się Jennifer, ale możecie mi mówić Jennifer. - przedstawiłam się, a dziewczyny mi powiedziały, żebym wzięła ubrania ze sobą, bo ich klasa ma szafki. Tak też zrobiłam, po czym udałyśmy się do klasy za panią, ponieważ było po dzwonku. Gdy weszliśmy do klasy z numerem 66, ustałam na końcu klasy by nie zawracać nikomu głowy.
- Znaczne lekcję od przedstawienia wam nowej uczennicy, która będzie uczęszczała do naszej klasy. - mówiła kobieta, o krótkich, ciemnych włosach - Powitajcie proszę Jennifer.
Poszłam pod tablicę i przywitałam się:
- Dzień dobry.
- Dzień dobry, usiądź na razie tam, a ubrania schowasz do szafki, którą podzielisz z... Death. Dobrze? - pokiwałam tylko głową na znak że się zgadzam - No to dobrze. Zaczniemy lekcje od... - pani coś mówiła ale ja nie słuchałam bo byłam zajęta rozglądaniem się po klasie i przypatrywaniem się uczniom. Po skończonych zajęciach, wróciłam do domu, odrobiłam lekcje i zeszłam do salonu by pooglądać jakiś film. Mama z tatą akurat byli w pracy, więc miałam cały dom dla siebie. Pomyślałam, żeby zaprosić Keatlyn i Death. Wysłałam im sms by przyszły, a one były po dziesięciu minutach. Obejrzałyśmy film i wróciły do domu. Ja umyłam się i poszłam spać.
*******************************************
Sorry za końcówkę. Nie miałam pomysłu.
Czytasz? Komentuj!
Jennifer ;-*
Prolog
Chłodny, piątkowy wieczór. Przechadzałam się właśnie ulicą i rozmyślałam nad wszystkim oraz nad niczym. Miałam mętlik w głowie. Pojutrze wyjeżdżamy a ja dowiedziałam się o tym dopiero dzisiaj.
*Po szkole weszłam do pokoju a tam czekała na mnie spakowana walizka.
- Mamo, co robi tu ta walizka i dlaczego jest tak... pusto? - zapytałam mamy która robiła coś w swoim pokoju.
- Nie chciałam ci tego wcześnie mówić ale w niedzielę wyjeżdżamy. - odpowiedziała mi, a mnie zamurowało. Dopiero kiedy pomachała mi ręką przed oczami otrząsnęłam się.
- Jak to?! I mówisz mi to dopiero dzisiaj?! - krzyczałam.
- Sorki.*
- I tak po prostu wyjadę ze swojego rodzinnego miasta? Chwila, chwila... Nie wiem gdzie wyjeżdżamy? - pomyślałam i ruszyłam szybkim tempem do domu Wbiegłam tam jak najszybciej mogłam. Oczywiście dywan jak zwykle musiał mi przeszkodzić i wylądowałam na podłodze. Gdy wstałam, zaczęłam wypytywać mamę: - Zapomniałam się zapytać. Tak w ogóle to gdzie się przeprowadzamy?
- Mam nadzieję że to cię bardzo ucieszy. - mówiła mama z chytrym uśmieszkiem, co mnie trochę przeraziło, ale byłam ciekawa co powie - Bo wyjeżdżamy do Nasielska. Ciekawe... słyszałam o tym mieście, że jest ciche i spokojne. Na pewno jest inne od Warszawy. Mam nadzieję, że tak jest, bo zamieszkam tam na zawsze.
*DWA DNI PÓŹNIEJ* Godzina czwarta nad ranem a ja już na nogach. Za trzydzieści minut wyjeżdżamy. Zjadłam śniadanie i poszłam się ubrać. Założyłam na siebie niebieską koszulę w kratę, jasne jeansy i błękitne vansy. Do tego wszystkiego słuchawki.
- Do widzenia domku. - powiedziałam gdy wychodziłam. - Jennifer! Już jedziemy! Wsiadaj szybko! - krzyczał mój tata.
- Już lecę! - odpowiedziałam. Odwróciłam się jeszcze na chwilę by spojrzeć na kochany dom. Pobiegłam szybko do samochodu i wyruszyliśmy. Dojechaliśmy szybko na miejsce. W nie całe dwie godziny staliśmy pod naszym nowym mieszkaniem. Był cudowny i do tego dwupiętrowy. Będę miała pokój na górze. Wspaniale. Nie zważając na nic, pobiegłam do swojego pokoju. Był po prostu przepiękny. Łóżko stało na podwyższeniu, do którego prowadziły różowe schody. Na suficie wisiał napis:
D R E A M
Czarne fotele świetnie się ze wszystkim komponowały, a na półkach było pełno butów. Zeszłam na dół do salonu. Schodziłam po pięknych szklanych schodach. Był idealny, biały i taki nowoczesny. Obok znajdowała się jadalnia. Kontrast czarnego i białego. Dalej była kuchnia której nie da się opisać słowami. Była taka jaką sobie wymarzyłam. Po zwiedzaniu udałam się do swojego pokoju, by się położyć spać. Umyłam się i ubrałam w piżamę. Poszłam po moich różowych schodkach by ułożyć się na miękkim łóżku i pójść spać. Jutro mój pierwszy dzień w nowej szkole. Stresuje się. Mam nadzieję, że nauczyciele są mili, a uczniowie koleżeńscy. Po wszystkich rozmyślaniach udałam się do krainy snu.
********************************************
Proszę komentujcie. Chcę wiedzieć jak wam się podoba i czy kontynuować te opowiadanie.
Jennifer ;-*
*Po szkole weszłam do pokoju a tam czekała na mnie spakowana walizka.
- Mamo, co robi tu ta walizka i dlaczego jest tak... pusto? - zapytałam mamy która robiła coś w swoim pokoju.
- Nie chciałam ci tego wcześnie mówić ale w niedzielę wyjeżdżamy. - odpowiedziała mi, a mnie zamurowało. Dopiero kiedy pomachała mi ręką przed oczami otrząsnęłam się.
- Jak to?! I mówisz mi to dopiero dzisiaj?! - krzyczałam.
- Sorki.*
- I tak po prostu wyjadę ze swojego rodzinnego miasta? Chwila, chwila... Nie wiem gdzie wyjeżdżamy? - pomyślałam i ruszyłam szybkim tempem do domu Wbiegłam tam jak najszybciej mogłam. Oczywiście dywan jak zwykle musiał mi przeszkodzić i wylądowałam na podłodze. Gdy wstałam, zaczęłam wypytywać mamę: - Zapomniałam się zapytać. Tak w ogóle to gdzie się przeprowadzamy?
- Mam nadzieję że to cię bardzo ucieszy. - mówiła mama z chytrym uśmieszkiem, co mnie trochę przeraziło, ale byłam ciekawa co powie - Bo wyjeżdżamy do Nasielska. Ciekawe... słyszałam o tym mieście, że jest ciche i spokojne. Na pewno jest inne od Warszawy. Mam nadzieję, że tak jest, bo zamieszkam tam na zawsze.
*DWA DNI PÓŹNIEJ* Godzina czwarta nad ranem a ja już na nogach. Za trzydzieści minut wyjeżdżamy. Zjadłam śniadanie i poszłam się ubrać. Założyłam na siebie niebieską koszulę w kratę, jasne jeansy i błękitne vansy. Do tego wszystkiego słuchawki.
- Do widzenia domku. - powiedziałam gdy wychodziłam. - Jennifer! Już jedziemy! Wsiadaj szybko! - krzyczał mój tata.
- Już lecę! - odpowiedziałam. Odwróciłam się jeszcze na chwilę by spojrzeć na kochany dom. Pobiegłam szybko do samochodu i wyruszyliśmy. Dojechaliśmy szybko na miejsce. W nie całe dwie godziny staliśmy pod naszym nowym mieszkaniem. Był cudowny i do tego dwupiętrowy. Będę miała pokój na górze. Wspaniale. Nie zważając na nic, pobiegłam do swojego pokoju. Był po prostu przepiękny. Łóżko stało na podwyższeniu, do którego prowadziły różowe schody. Na suficie wisiał napis:
D R E A M
Czarne fotele świetnie się ze wszystkim komponowały, a na półkach było pełno butów. Zeszłam na dół do salonu. Schodziłam po pięknych szklanych schodach. Był idealny, biały i taki nowoczesny. Obok znajdowała się jadalnia. Kontrast czarnego i białego. Dalej była kuchnia której nie da się opisać słowami. Była taka jaką sobie wymarzyłam. Po zwiedzaniu udałam się do swojego pokoju, by się położyć spać. Umyłam się i ubrałam w piżamę. Poszłam po moich różowych schodkach by ułożyć się na miękkim łóżku i pójść spać. Jutro mój pierwszy dzień w nowej szkole. Stresuje się. Mam nadzieję, że nauczyciele są mili, a uczniowie koleżeńscy. Po wszystkich rozmyślaniach udałam się do krainy snu.
********************************************
Proszę komentujcie. Chcę wiedzieć jak wam się podoba i czy kontynuować te opowiadanie.
Jennifer ;-*
Subskrybuj:
Posty (Atom)





