środa, 18 marca 2015

Prolog

Chłodny, piątkowy wieczór. Przechadzałam się właśnie ulicą i rozmyślałam nad wszystkim oraz nad niczym. Miałam mętlik w głowie. Pojutrze wyjeżdżamy a ja dowiedziałam się o tym dopiero dzisiaj. 
*Po szkole weszłam do pokoju a tam czekała na mnie spakowana walizka. 
- Mamo, co robi tu ta walizka i dlaczego jest tak... pusto? - zapytałam mamy która robiła coś w swoim pokoju. 
- Nie chciałam ci tego wcześnie mówić ale w niedzielę wyjeżdżamy. - odpowiedziała mi, a mnie zamurowało. Dopiero kiedy pomachała mi ręką przed oczami otrząsnęłam się. 
- Jak to?! I mówisz mi to dopiero dzisiaj?! - krzyczałam.
- Sorki.* 
- I tak po prostu wyjadę ze swojego rodzinnego miasta? Chwila, chwila... Nie wiem gdzie wyjeżdżamy? - pomyślałam i ruszyłam szybkim tempem do domu Wbiegłam tam jak najszybciej mogłam. Oczywiście dywan jak zwykle musiał mi przeszkodzić i wylądowałam na podłodze. Gdy wstałam, zaczęłam wypytywać mamę: - Zapomniałam się zapytać. Tak w ogóle to gdzie się przeprowadzamy? 
- Mam nadzieję że to cię bardzo ucieszy. - mówiła mama z chytrym uśmieszkiem, co mnie trochę przeraziło, ale byłam ciekawa co powie - Bo wyjeżdżamy do Nasielska. Ciekawe... słyszałam o tym mieście, że jest ciche i spokojne. Na pewno jest inne od Warszawy. Mam nadzieję, że tak jest, bo zamieszkam tam na zawsze. 
*DWA DNI PÓŹNIEJ* Godzina czwarta nad ranem a ja już na nogach. Za trzydzieści minut wyjeżdżamy. Zjadłam śniadanie i poszłam się ubrać. Założyłam na siebie niebieską koszulę w kratę, jasne jeansy i błękitne vansy. Do tego wszystkiego słuchawki. 
- Do widzenia domku. - powiedziałam gdy wychodziłam. - Jennifer! Już jedziemy! Wsiadaj szybko! - krzyczał mój tata.
- Już lecę! - odpowiedziałam. Odwróciłam się jeszcze na chwilę by spojrzeć na kochany dom. Pobiegłam szybko do samochodu i wyruszyliśmy. Dojechaliśmy szybko na miejsce. W nie całe dwie godziny staliśmy pod naszym nowym mieszkaniem. Był cudowny i do tego dwupiętrowy. Będę miała pokój na górze. Wspaniale. Nie zważając na nic, pobiegłam do swojego pokoju. Był po prostu przepiękny. Łóżko stało na podwyższeniu, do którego prowadziły różowe schody. Na suficie wisiał napis: 
                                D R E A M 
Czarne fotele świetnie się ze wszystkim komponowały, a na półkach było pełno butów. Zeszłam na dół do salonu. Schodziłam po pięknych szklanych schodach. Był idealny, biały i taki nowoczesny. Obok znajdowała się jadalnia. Kontrast czarnego i białego. Dalej była kuchnia której nie da się opisać słowami. Była taka jaką sobie wymarzyłam. Po zwiedzaniu udałam się do swojego pokoju, by się położyć spać. Umyłam się i ubrałam w piżamę. Poszłam po moich różowych schodkach by ułożyć się na miękkim łóżku i pójść spać. Jutro mój pierwszy dzień w nowej szkole. Stresuje się. Mam nadzieję, że nauczyciele są mili, a uczniowie koleżeńscy. Po wszystkich rozmyślaniach udałam się do krainy snu.
********************************************
Proszę komentujcie. Chcę wiedzieć jak wam się podoba i czy kontynuować te opowiadanie.
Jennifer ;-*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz