Obudziłam się jak to ja o 8:00. Dzisiaj urodziny mojej przyjaciółki. Ale będzie super! No więc zwlekłam się z łóżka i wlekącym się krokiem poszłam do łazienki. Umyłam zęby i twarz. Ubrałam się w super ciuchy na imprezę urodzinową. Bluzka w cekiny na krótki rękaw, dżinsowa spódniczka, buty na niewielkim koturnie i oczywiście naszyjnik z motylkiem. Umalowałam oczy delikatnym tuszem, usta błyszczykiem, a policzki lekko różem. Zeszłam na dół, aby zjeść śniadanie. Już na samych schodach poczułam zapach maminych omletów. Uwielbiałam je. Zjadłam szybko danie i ruszyłam wolnym krokiem w stronę domu Death. Po drodze miałam zamiar kupić jej prezent. Marzyła o zegarku. Wstąpilam do jubilera i wybrałam piękny, czarny zegarek elektroniczny. Na pewno się ucieszy. Przechodziłam obok domu Hikari. Razem z Lucasem siedzieli na ławce i przytulali. Przecież byli już razem prawie rok. Zawołałam ich, żeby poszli ze mną, ale chyba nie usłyszeli. No cóż. Poszłam więc dalej. Mijałam także dom Kaetlyn. Ona chyba jeszcze spała, bo rolety miała zasłonięte. A kiedy są zasłonięte Kaetlyn słodko chrapie. Więc poszłam dalej. Miałam już niedaleko do Death. Kiedy byłam pod jej domem zapukałam do drzwi. Nikt nie otworzył. Zapukałam jeszcze raz.
- Już idę! - usłyszałam zasypany głos Death. Otworzyła. - O! Już jesteś! Jeszcze się nawet nie ubrałam!
- Spokojnie. Zaczekam. - odpowiedziałam spokojnie.
- Idź do ogrodu. Już wszystko przygotowane.
Goście zaczęli się schodzić. Cały dom i ogród był przepełniony. Jedynie basen zajmowało kilka osób. Zaczęła grać muzyka. Wszyscy ruszyli na parkiet. Ja postanowiłam zostać i oglądać tańczących. Hikari i Lucas tańczyli wolnego, Death tańczyła z nieznanym mi chłopakiem, a Kaetlyn jadła chipsy. Miałam ochotę potańczyć, ale nie miałam partnera. Nagle ktoś mnie zaczepił. To był blondyn o zielonych oczach.
- Czy chcesz ze mną zatańczyć? - zapytał.
- OK - odpowiedziałam. Poszliśmy na parkiet i zaczęliśmy tańczyć do piosenki Big Time Rush - "Windows Down (Woo Hoo)". Uwielbiałam tą piosenkę. Wywijałam piruety, a on patrzył się na mnie i śmiał.
- Jak masz na imię? - zapytałam kiedy usiedliśmy.
- Rey, a ty?
- Jennifer - przedstawiłam się.
Rozmawialiśmy i śmialiśmy się, czułam, że znowu zaznam prawdziwej miłości. Ale jednak czegoś mi brakowało. Cały czas on mi siedział w głowie. Nie mogłam o nim zapomnieć. Nagle przeszedł obok mnie. Coś kazało mi iść za nim i powiedzieć mu, jak bardzo go nadal kocham.
- Nick! Czekaj! - zawołałam.
- Jennifer? - odkręcił się i zapytał.
- Tak, muszę ci coś powiedzieć!
- Ja też muszę ci coś powiedzieć. Bo ja...
**************************************
Sorry za małe opóźnienie ale miałam strasznie dużo nauki. Jest długi prolog, a teraz proszę o 5 komentarzy. Jutro 1 rozdział, ale nie obiecuję. Aaa! Jutro egzamin szóstoklasisty! Boję się. Czy ktoś kto czyta tego bloga też ma jutro egzamin szóstoklasisty? Trzymajcie kciuki, ja też za was będę trzymać.
Jennifer
Świetne :D Coraz lepiej piszesz c:
OdpowiedzUsuńBo jaaaa??? xD
OdpowiedzUsuńWoo Hoo ! :D xD
OdpowiedzUsuńUuuu Jennifer juz na innego leci xd
OdpowiedzUsuńWooo Hoo! Opowiadanie świetne. A czy Nick bd jeszcze z Jen???
OdpowiedzUsuń